Nieśpieszno było Mateuszowi, gdyż rad przystawał, poredzając z chłopami o wójtowej bitce. Do dzieuch zęby szczerzył i wesoło zagadywał, a gdzie znów babom tak trefnie przysolił, jaże śmiech zarechotał na ogrodach, że niejedna, wzdychając, szła za nim oczyma.
Jakże, urodny był i wyrosły kiej dąb, a jakby król wszystkich we wsi parobków, bo i mocarz po Antku Borynie pierwszy, i tanecznik równy Stachowi Płoszce, a i mądrala. Że zaś przy tym sprawny był do każdej roboty — bo i wóz zrobił, i komin postawił, i chałupę wyrychtował, i na fleciku pięknie wygrywał — to chociaż prawie nie miał grontu i grosz się go nie utrzymał, iż szczodry był la drugich, a niejedna matka rada by z nim przepiła choćby całego cielaka, bych go jeno na zięcia przysposobić; zaś niejedna dziewczyna już go przypuszczała do podufałości, rachując, co potem prędzej zaniesie na zapowiedzie.
Ale na nic szły wszystkie zabiegi. Z matkami pił, z córkami jamorował, a od ożenku wykręcał się kiej piskorz.
— Niełacno wybrać, bo każda dobra, a jeszcze lepsze podrastają. Poczekam... — powiadał swachom454, rającym mu różne dziewuchy.
A zimą zmówił się był z Tereską i żył z nią prawie na oczach wszystkiej wsi, nie bacząc na gadania ni pogrozy.
— Wróci Jasiek, to mu ją oddam. Jeszczek gorzałki postawi, żem mu kobiety pilnował — prześmiewał się z przyjacioły jakoś wkrótce po powrocie, że to już przykrzyła mu się i z wolna od niej odstawał.
I teraz, na obiad idąc, dłuższą drogę wybrał, bych se po drodze pożartować z dzieuchami a uszczypnąć, którą się da.
I całkiem niespodzianie natknął się na Jagnę. Pełła cosik na matczynym ogrodzie.
— Jagusia! — wykrzyknął radośnie.
Jagusia podniesła się i strzeliła nad zagonem kiej ta malwa wysmukła.