Aż dopiero po południu się pokazał. Zjadł obiad i na wieś się wybierał, kiej Hanka z wielką nieśmiałością się odezwała:
— Byście mi to, Rochu, ołtarz pomogli przystroić...
— Prawda, jutro Boże Ciało. Gdzież to go stawiacie?
— Gdzie i co rok, przed gankiem. Pietrka ino patrzeć z lasu, przywiezie gaci471 jodłowej i świerczaków, zaś Jagustynkę z Józką zarno po obiedzie pchnęłam po ziela na wianki.
— A świece, lichtarze macie to już?
— Jambroży przyobiecał przynieść z kościoła wczesnym rankiem.
— U kogoż to jeszcze będą stawiali ołtarze?
— Po naszej stronie u wójta, zaś po tamtej u młynarza i przed Płoszkami.
— Pomogę wam. Wstąpię jeno do pana Jacka i przed zmierzchem przyjdę.
— Każcie Weronce, by zaraz z rana przyszła pomagać!