— A może się i wyrzekną kupna, kto wie?
— A juści! Gronta porozmierzali, wszystkie familie już się sprowadziły, studnie kopią, kamień na fundamenta zwożą...
— Wiem dobrze, że u rejenta jeszcze aktu nie podpisali.
— Mnie się przysięgali, jako już po wszystkim.
— Mówię, co wiem. I gdyby dziedzic znalazł lepszych kupców...
— To przeciek Lipce nie kupią, nikt groszem nie śmierdzi...
— Grzela tu jakoś kalkuluje i zdaje mi się...
— Grzela! — przerwał gwałtownie — Grzela się pcha na pierwszego, a głupi naród bałamuci i do złego jeno prowadzi...
— Zobaczymy, jak to wyjdzie, zobaczymy! — mówił Rocho, uśmiechając się nieco, gdyż kowal jaże wyrywał se wąsy ze złości.
— Jacek z kancelarii! — zawołał, spostrzegając stójkę w opłotkach.