— A zrobię, co mi się spodoba! — warknęła harno i zaczepnie, ale skoro odeszli, przycichła zaraz, bocząc się1657 jeno1658 na brata i pyrchając nosem.

Hanka zwijała się teraz kole1659 świń, tak skwapnie1660 dygując1661 ciężkie cebrzyki z żarciem, jaże1662 jej pożałował, bo rzekł:

— Niech chłopaki zaniesą1663, za ciężko, widzę, na ciebie! Poczekaj, zgodzę1664 ci dziewkę, bo Jagustynka tyla ci pomaga, co ten pies napłacze. Kajże1665 to ona dzisia1666?

— Do dzieci poleciała, na zgodę idzie z niemi1667! Dziewka juści, coby się zdała1668, jeno co1669 tylachny1670 koszt. Poradziłabym sama, ale jak każesz... twoja wola... — dziw go w rękę nie pocałowała z wdzięczności, ale jeno dorzuciła radośnie: — I gąsków można by więcej przychować, a i drugiego karmika mieć na przedanie1671!

— Na gospodarce siedlim, to i po gospodarsku trza nam poczynać, jak to przódzi bywało, za ojców! — powiedział po długim deliberowaniu.

A po kolacji wyniósł się pod chałupę, gdyż zaczęli się schodzić znajomkowie a przyjacioły, witając i ciesząc się jego powrotem.

Przyszedł Mateusz z Grzelą, wójtowym bratem, przyszedł Stacho Płoszka, Kłąb ze synem, stryjeczny Adam i drugie1672.

— Wyglądalim1673 cię jak kania deszczu! — rzekł Grzela.

— A cóż, trzymały me1674 i trzymały kiej1675 wilki! Ani sposób było się wydrzeć!

Zasiedli na przyźbie w cieniu, jeden Rocho siedział pod oknem we świetle, lejącym się szeroką smugą aż w sad.