— Już ja w tym, aby gromada nie uchwaliła — szepnął Grzela przysiadając się do Rocha, któren1682 go wzion1683 na stronę1684 i dając jakoweś pisma i książeczki cosik1685 z cicha i ważnie1686 nauczał.
Tamci zaś pogadywali jeszcze o tym i owym, jeno co1687 jakoś ospale i bez wielkiej chęci, nawet Mateusz był dzisia1688 smutny, mało się odzywał, a tylko bacznie chodził oczami za Antkiem.
Mieli się już rozchodzić, boć trza1689 było wraz ze dniem dźwignąć się do roboty, kiej1690 przyleciał kowal skarżąc, że dopiero przyjechał ze dwora, i klął na wieś i na wszystkich.
— Co to was znowu ukąsiło? — spytała Hanka wyzierając oknem.
— A co? wstyd powiedzieć, ale trąby są nasze chłopy, i tyla1691! Dziedzic z nimi jak z ludźmi, jak z gospodarzami, a te kiej1692 pastuchy od gęsi! Już się ugodzili z dziedzicem, już wszyscy byli za jednym, a kiej1693 przyszło się podpisywać, to jeden drapie się po łbie i mruczy: „a ja wiem!”, drugi powieda1694: „baby się jeszcze poredzę1695”; zaś trzeci zaczyna skamłać1696, abych mu jeszcze dołożyć tę przyległą łączkę. I zrób co z takimi. Dziedzic tak się zagniewał, że ani już chce słuchać o zgodzie, a nawet przykazał nie dopuszczać lipeckiego bydła na leśne paśniki, a kto wpędzi, fantować1697.
Strwożyli się tą niespodzianą nowiną, klnąc winnych a swarząc1698 się między sobą coraz zawzięciej, gdy Mateusz ozwał się smutnie:
— Wszyćko1699 bez to, co naród1700 pobłąkany i zgłupiały kiej1701 barany, a nie ma go komu przywieść do rozumu!
— Mało to jeszcze Michał się natłumaczy każdemu?
— Co tam Michał! Za swoim profitem1702 gania i z dworem trzyma, to juści1703, co1704 mu naród nie zawierza. Słuchają, ale za nim nie pódą1705...
Porwał się kowal, gorąco przedstawiając, jako tylko chodzi mu o dobro wsi, jako jeszcze dokłada swojego, bych jeno1706 tę zgodę przeprowadzić.