— Głuchyś czy co? — wrzasnęła wybiegając przed dom.
— W piecu palił nie będę, nie do tegom się godził! — odkrzyknął.
Wywarła na niego gębę po swojemu.
Ale parob bardzo hardo odszczekiwał, ani myśląc posłuchać, a kiej1778 go jakimś słowem barzej dojena1779, wraził1780 widły w gnój i zawołał ze złością:
— Nie z Jagusią macie sprawę, nie wygonicie me1781 krzykiem.
— Obaczysz, co ci zrobię! Popamiętasz! — groziła dotknięta do żywego i już rozeźlona tak zwijała się kole chleba, jaże1782 tuman mąki zapełnił izbę i buchał przez okna. Mamrotała jeno na zuchwalca wynosząc chleby w ganek, to dorzucając drewek do pieca albo i wyzierając1783 za dziećmi. Strudzona już była z pracy i spieki1784, bo w izbie gorąc1785 jaże dusił, a w sieniach, kaj1786 się buzowało w szabaśniku, też ledwie odzipnął1787, że przy tym i muchy, od których roiły się ściany, brzęczały nieustannie i cięły wielce dokuczliwie, to prawie z płaczem oganiała się gałęzią i tak już była spocona i rozdrażniona, że robiła coraz wolniej i niecierpliwiej.
Właśnie ostatni nabier1788 ciasta wygniatała, gdy Pietrek wyjechał z podwórza.
— Poczekaj, dam ci podwieczorek!
— Prrr! A zjem, niezgorzej już mi kruczy1789 w brzuchu po obiedzie.
— Mało to ci było?