— I... płone1790 jadło, to przelatuje przez żywot1791 kiej bez sito.
— Płone! widzisz go! Cóż to, mięso będę ci dawała? Sama po kątach też nie chlam1792 kiełbasy. Drugie1793 na przednówku i tego nie mają. Obacz no, jak to żyją komornicy.
Postawiła w ganku dzieżkę1794 zsiadłego mleka i bochen.
Przysiadł łakomie do jadła i z wolna się nadziewał1795 podrzucając niekiej1796 glonki chleba boćkowi, któren1797 przygrajdał się ze sadu i warował przy nim kiej1798 pies.
— Chude, sama serwatka — mruczał podjadłszy już nieco.
— A może byś chciał samej śmietany, poczekaj.
Zaś kiej1799 się nałożył do syta i brał za lejce, dorzuciła uszczypliwie:
— Zgódź się do Jagusi, ona ci tłuściej będzie dawała.
— Pewnie, bo póki tu ona była gospodynią, nikto1800 głodem nie przymierał — zaciął konie batem, wóz wsparł ramieniem i ruszył.
Utrafił ją w słabiznę1801, ale nim się zebrała odpowiedzieć, odjechał.