Słuchała z bijącym sercem, uważnie, nie przepuszczając ani jednego słowa, dopiero kiej2195 w końcu zapowiedział, jako2196 im już nic nie pozostaje, jeno2197 przedać2198 wszystko i uciekać we świat, choćby do Hameryki, stanęła przed nim pobladła kieby2199 ściana.
— Nie pódę2200 i dzieci na zatratę nie pozwolę! — wyrzekła groźnie — nie pódę! A jak mnie przyniewolisz, to siekierą łby dzieciom porozbijam, a sama choćby do studni! Prawdę mówię, tak mi, Panie Boże, dopomóż! Zapamiętaj to sobie! — krzyczała klękając przed obrazami jakby do uroczystej przysięgi.
— Cichoj! Dyć2201 jeno2202 tak mówię!
Wytchnęła nieco i rzekła ciszej, ledwie już łzy powstrzymując:
— Odsiedzisz swoje i wrócisz! Nie bój się, dam se radę... nie uronię ci ni zagona, jeszcze me2203 nie znasz... nie popuszczę z pazurów. Pan Jezus pomoże, to i taki dopust udźwignę — płakała cicho.
Medytował długo i w końcu powiedział:
— To bedzie2204, co Bóg da! Trza2205 poczekać na sprawę.
Że na nic się zdały chytre kowalowe zabiegi.
VI
— Uwal się już raz i nie przeszkadzaj! — mruknął zgniewany Mateusz, przewracając się na drugi bok.