Porwał się na nogi, naostrzył kosę osełką, przeżegnał się, splunął w garście3476 i jął3477 się do roboty, waląc pokos za pokosem z taką zapamiętałością, jaże3478 świstało płytkie ostrze kosy i pojękiwały ściany żyta.
A tymczasem na wsi nastał straszny czas sądu i kary, że już i nie opowiedzieć, co się tam wyrabiało. Jakoby dur3479 ogarnął Lipce, a ludzie zgoła się powściekali, bo co jeno3480 było rozważniejsze, pozamykało się w chałupach lub uciekło na pola, zaś reszta, pozbierana nad stawem w gromady i jakby opita złością, wrzała coraz zapalczywiej jurząc się3481 nawzajem krzykami, że już każden3482 się wydzierał, każden pomstował, każden się srożył wraz, czyniąc przeraźliwy warkot, podobien3483 dalekim i groźnym grzmotom.
I w jakiejś minucie cała wieś ruszyła do Dominikowej kieby3484 ten wezbrany, szumiący potok, wiedła3485 organiścina z wójtową, a za nimi przepychało się z rykiem całe rozjuszone stado.
Wdarli się do chałupy kiej3486 burza, jaże3487 zadygotały ściany, Dominikowa zastąpiła drogę, to ją stratowali, Jędrzych skoczył bronić i w oczymgnienie3488 zrobili z nim to samo, wreszcie Mateusz chciał ich powstrzymać przed komorą i chociaż prał drągiem, chociaż bronił całą mocą, ale nie wyszło i Zdrowaś3489, już leżał kajś3490 pod ścianą z rozbitym łbem i nieprzytomny.
Jagusia była zaparta3491 w alkierzu, a kiej3492 wyrwali drzwi, stała przytulona do ściany i nie broniła się, nie wydała nawet głosu, blada była kiej trup, a w oczach szeroko rozwartych gorzało ponure płomię3493 grozy i śmierci.
Sto rąk wyciągnęło się po nią, sto rąk głodnymi, chciwymi pazurami chyciło3494 ją ze wszystkich stron, wyrwało niby kierz3495 płytko wrośnięty w ziemię i powlekło w opłotki.
— Związać ją, wyrwie się jeszcze i ucieknie — rozrządziła wójtowa.
Na drodze stał już gotowy wóz, nałożony świńskim nawozem po wręby desek i zaprzężony we dwie czarne krowy, rzucili ją na gnój związaną niby barana i ruszyli wśród piekielnego zamętu; urągliwe wyzwiska, śmiechy i przekleństwa posypały się na nią kiej grad po stokroć zabijający.
Ale przed kościołem cały pochód przystanął.
— Trza3496 ją zewlec3497 do naga i pod kruchtą wysiec rózgami! — krzyknęła Kozłowa.