— Odchowane, nie bój się, Jaguś, odchowane.
— Co jej tam po starym... ma jeszcze lata... poczeka se na młodego, jak się jej uda jaki.
— Takiego nie braknie, a bo to młodych brak? Jak świece chłopaki, papierosy palą, w karczmie tańcują, gorzałkę piją i ino patrzą za dzieuchami, która jakie morgi ma i trochę gotowego grosza, żeby balować było za co... Gospodarze juchy, do połednia śpią, a po połedniu taczkami gnój wożą i motyczkami orzą pole...
— Na poniewierkę takiemu Jagny nie dam.
— Niepróżno mówią, żeście we wsi najmądrzejsza...
— Ale i za starym też uciechy nijakiej dla młódki...
— A bo to do uciechy nie ma młodych?
— Staryście kiej świat, a pstro wama jeszcze we łbie — powiedziała surowo.
— I... gada się, byle ozór nie skiełczał.
Zamilkli na długo.