— Zdaje mi się, że temu młodzieńcowi, po zaniku wszystkich władz, pozostał tylko organ mowy.
— Ryku, powiedz...
— Panowie! nie widzieliście czasem Piotrusia?... — zapytała charakterystyczna, wsadziwszy głowę.
— Panowie, zobaczcie, czy gdzie pod stołem nie siedzi Piotruś?
— Proszę pani... Piotruś poszedł do gabinetu z jakąś bardzo ładną facetką.
— Zamorduj go pani!... niewierny!
Leciały odpowiedzi, podkreślane śmiechem.
Charakterystyczna zniknęła i już z drugiej strony sceny było słychać, jak pytała się wszystkich:
— Niema tutaj Piotrusia?
— Ona się kiedy wścieknie z zazdrości o niego!...