Zeszła ze sceny, nie zważając na ostrą kłótnię Glasa z Dobkiem, jaka się zawiązała po zapadnięciu zasłony.
Glas skakał z wściekłości, a Dobek naciągał wolno palto i cicho a złośliwie odpowiadał:
— Malunek za malunek. Słodka jest zemsta sercu człowieczemu.
Zemścił się bowiem za to, że poprzedniego dnia Glas spoił go i pijanego do spółki z Władkiem ucharakteryzowali na murzyna. Dobek, kiedy trochę wytrzeźwiał, poszedł z knajpy najspokojniej do teatru, o niczem nie wiedząc, co się stało z jego obliczem. Była to niebywała zabawa za kulisami, ale Dobek poprzysiągł zemstę i słowa dotrzymał, grożąc jeszcze, że i Władkowi nie daruje.
Cabiński rozirytowany, gadał różne głupstwa Glasowi, ale ten nie odzywał się, głęboko upokorzony samem „położeniem się” na scenie.
Janka, już ubrana czekała tylko na Sowińską, aby iść do domu, gdy Władek się do niej przysunął i miękko zapytał:
— Pozwoli się pani odprowadzić?...
— Idę z Sowińską, a pan przecie w przeciwnej stronie mieszka...
— Właśnie Sowińska mi mówiła, abym uwiadomił panią, że dopiero za jaką godzinę wróci... Jest w dyrekcyi.
— No, to chodźmy.