— Za bardzo go kocham, aby zważać na takie bagatelki.

Janka zaczęła się śmiać nerwowo.

— Tylko w operetce można coś podobnego zobaczyć, no i za kulisami.

— Ba, ja się zemszczę!

— Pani się zemści?... Ciekawam bardzo... bo jabym nigdy, nigdy nie darowała.

— Wyjdę za niego... Musi się ze mną ożenić.

— To będzie zemsta? — zawołała zdumiona Janka.

— Nie potrzeba lepszej. Już ja mu urządzę życie! Wie pani, wstąpmy najpierw do cukierni, muszę kupić czekolady...

— Nie miałaś pani na kolacyę!... — zawołała mimo woli Janka.

— Ha! ha! toś pani jeszcze naiwna... ha! ha! Widziałaś pani tego, co mi bukiety przysyła i myślisz, że jestem bez grosza! ha! ha! Gdzieżeś się pani taka uchowała? To wprost pyszne!...