— Chcę zmienić panią... właśnie szukam miejsca.

— U mnie ciężkie obowiązki.

— O, to dziękuję!... jestem już za stary... Znam kogoś, coby był względniejszym na moje lata.

I skłonił się z wyszukaną grzecznością przed Janką.

— Idzie mecenas z nami?

— Owszem, ale panie pozwolą, że ja poprowadzę.

— Zawsze zgoda.

— Proponuję śniadanie w „Wersalu”.

— Ja muszę wrócić — rzekła Janka — przecież nie skończyli jeszcze czytania sztuki.

— Skończą i bez pani. Chodźmy.