— Panna Majkowska może przystąpić, bo już z góry obiecuję wiele.

— Jesteś pani stara obłudnica!... obiecujesz ciągle, ale nigdy nic nie dajesz! — powiedziała Mela.

— Dam ci... za rok debiut w warszawskim teatrze i zaangażuję cię z pewnością.

Majkowska wzruszyła niedbale ramionami i usiadła.

— Panna Orłowska...

Janka wstała; kręciło się jej trochę w głowie ale było jej tak wesoło i tak komiczną się jej wydawała ta heca, że podeszła i zawołała proszącym głosem:

— Tylko jednego chcę: żebym mogła grywać... proszę tylko o role...

— Pomówimy o tem z dyrektorem i dostaniesz.

— Dajcie pokój, bo to już nudne... Kotlicki! chodź pan, zaczniemy drugą seryę.

Zaczęto pić na dobre. Pokój przepełnił się gwarem i dymem z papierosów. Każdy czegoś z osobna dowodził i przekonywał, a wszyscy krzyczeli głupstwa, bo wszyscy byli już dobrze pijani.