— Myślisz, że ona się niemi zajmuje?... a jakże!... Dyrektor i niania.

Takie zdania i uwagi krzyżowały się po odejściu dyrektorowej z Majkowską.

Komedya uniesień, zachwytów, życzliwości trwała tylko chwilę.

Pod werandą Majkowska kończyła rozmowę.

— Daje mi dyrektorowa słowo?

— Dobrze, zrobi się zaraz.

— Musi tak być. Nicoleta zrobiła się po prostu niemożliwą w towarzystwie. Ośmiela się już krytykować grę pani!... Wczoraj słyszałam, jak wygadywała przed redaktorem — mówiła Majkowska.

— Jakto?... mnie się czepia?... — zapytała ze złością dyrektorowa...

— Nigdy się w plotki nie bawię, nie umiem siać zawiści, ale...

— Cóż ona mówiła?... przed redaktorem, mówi pani?... Nędzna kokietka.