— Ty jesteś także wielki pan, nieprawdaż?

— Nie mów tak, jestem przede wszystkim twój.

— I bardzo mi dziwno, że kochasz mnie, że nie wstydzisz się kochać jakąś biedną, nieznaną dziewczynę.

— Lili jest bęben, cicho! — zawołał, chcąc jej przerwać. Ale ona nie roześmiała się, tylko snuła dalej nieubłaganie jakąś myśl, którą po raz pierwszy odczuła.

— Kochasz mnie bardzo? — zapytała, biorąc go za ręce.

— Nad życie.

— A długo będziesz kochał?

— Lili, na Boga, po co te pytania? — zawołał rozdrażniony i coraz bardziej niespokojny.

— I długo będziesz kochać, odpowiedz? — pytała nieubłaganie.

— Do śmierci, dziecko moje, całe życie!