— A bo to ja nie wiem... dobryś taki, Jaśku, że... że...
— A powiedziałaś pani, że dopiero w poniedziałek.
— Powiedziałam... Pani mi dała dziesięć rubli i złoty krzyżyk, o ten!
Odwróciła się nieco i wyciągnęła zza stanika krzyżyk na czarnej tasiemce.
— Niech jej Pan Jezus da, co dobre.
— I dała mi pani tę książeczkę, tu pono stoi wypisane wszystko: którędy i gdzie jechać, wiele płacić i do kogo w tej Jameryce iść... wszystko... a tu jest także malowanie już tak zrobione, że tam jest każda woda i góra każda, i drogi... Pani mi wszystko pokazywała i uczyła. — Wręczyła mu mapę i książeczkę; schował ją do kieszeni i rzekł:
— Obejrzę sobie potem.
— A znasz się to na tym?
— Hola, bo mnie to ksiądz mało lachą smarował, jak mnie uczył! A potem to i uczyli mnie tam... — nie mógł wykrztusić słowa: więzienie.
Od dworu rozległ się głos jakiś wołający: „Nastuś!”