— Już polecę, bo ino wypadłam po agrest dla kucharza...
— A pamiętaj! Ino świt, o drugich kurach238. Wszystko ostaw, weź tylko na siebie, co masz najlepsze, nie żałuj, już ja ci kupię lepsze... Przychodź do matki.
— O samym świtaniu! Ano koszule to zabierę i tę spódnicę, co od pani, i tę chustkę dużą, com ją też dostała, i wełniak, bo jakby ziąb był...
— Dobrze, Nastuś, dobrze, a ino nie zaśpij!
— Zaspałabym!... ty... mój... ty najmilszy! — Objęła go rękami, zwarli się w uścisku i rozerwali natychmiast, bo znów wołano Nastki.
Jasiek wydostał się z gęstwiny, przeczołgał się do grabowej alei, okrążając park cały, i zmierzał szybko do swojego przełazu239, gdy na skręcie spotkał się oko w oko z rządcą.
— A tuś mi, braciszku!
Jasiek wzdrygnął się cały ze strachu i zmartwiał. Przełaz miał o dwa kroki, jeden skok, a byłby na murze, ale nie ruszył się, przykuły go rządcy rozgorzałe oczy i tak obezwładniły, że dopiero potężny cios kijem, jaki dostał w głowę, obudził go — i już nie uciekał, zawrzała w nim krew, ożyła pamięć krzywd, zapragnął się pomścić.
Napiął się cały jak wilk i osunął na rządcę.
Zawiązała się krótka, straszna walka.