Nastka uklękła pobożnie, wzięła jego książkę i zaczęła przełzawionym, roztrzęsionym głosem czytać.
— „Anioł Pański zwiastował Marii Pannie”.
Jasiek usiadł, złożył ręce i sercem pełnym wiary powtarzał:
— „Zdrowaś Maria, łaskiś pełna... ”
A dzwon długo wołał śpiżowym210 głosem i rozlewał hymn wieczoru — modlitwy — odpocznienia na wieś przycichłą, na lasy, które niby hufy211 potężne stały dokoła pochylone, na młode zasłuchane niwy212, na strumienie i potoki, co niby srebrne sznury i zwierciadła wybłyskiwały z zieleni.
Skończyli Anioł Pański, ale milczeli; mówiły im tylko serca i oczy rozpłomienione, dusze zachwycone, a czasem tylko usta.
— Nie wezmą mi cię już, nie wezmą.
— Nie bój się, Nastuś, nie.
— Adybym cię we złoto i srybło ubrała, mój ty sieroto kochany.
— Ty mnie nie znasz, Nastuś, nie. Pobierzemy się, to zobaczysz — już ja cię nie tknę nigdy ręką i marnego słowa nie powiem, i zarabiać nie dam, nie... Dziewkę se ano weźmiemy, żeby ci lżej było...