— Mylisz się... — powstrzymał na ustach jej imię.
— Tak mniemam. Ty nie znasz całej potęgi jej woli. Nie wiesz, kim ona jest, nawet nie przypuszczasz!
— Mówmy otwarcie. Przypuszczasz, iż Daisy mnie zaczarowuje i urzeka? — zaśmiał się drwiąco.
— Jestem tego pewien! — odpowiedział z twardą stanowczością.
— Skoro wiesz, to może mógłbyś mi z taką samą pewnością wyłuszczyć, dlaczego to robi?
— Betsy mówi, że ona się w tobie kocha! — zaczął wymijająco.
— Betsy? Skądże Betsy może wiedzieć?
— Przeczuła to intuicyjnie.
— Jeszcze tego brakowało, żeby ona się tym zajmowała.
— Ale ja myślę, iż miłość jest tylko przynętą, że to tylko pozór, bo Daisy idzie o co innego...