— Jak to, nigdy nie zatęskniłeś do kraju? Nigdy?
— Nigdy, bo tutaj znalazłem to wszystko, czego na próżno pożądałem w ojczyźnie.
— I spokój? — spytała, podnosząc na niego oczy.
— Tak. I spokój — dorzucił z naciskiem.
— I nigdy pan nie żałował niczego?
Zawahał się przez mgnienie i rzekł cierpko:
— Nie. Przebrałem się zupełnie z przeszłości, a resztę zamordowałem w sobie. Zresztą, czego mógłbym żałować? Polskiej doli? Nawet szatan nam jej nie zazdrości, chociaż to jego pomysł! Przepraszam, niepotrzebnie poruszam tego rodzaju kwestię.
— I popełniasz głęboką niesprawiedliwość względem swoich przyjaciół.
— Nie mam w kraju żadnych przyjaciół i nigdy nie miałem.
— Więc i my się nie liczymy?