— Musiał go zdradzić mój dzierżawca!

— Nie, mordowaliśmy go nie raz i nie zdradził. Twój zaś adwokat nieustannie nas przekonywał o twojej śmierci, a jako najważniejszy dowód przytaczał to, że cały majątek, obciążony tylko jakimś dożywociem120, zapisałeś na cele publiczne. Musieliśmy w końcu uwierzyć; tylko Ada nie dała sobie wmówić. Ona jedna przeczuwała prawdę. Przed paru laty w Kairze poznaliśmy pana W. P. Greya.

— Poeta! Mój przyjaciel. I on wam powiedział?

— Zrobił to mimowolnie i potem bardzo żałował, zaklinając nas, abyśmy o tym nie mówili.

— Więc w kraju wiedzą już o mnie?

— Nie, nikt nie wie, kto się kryje pod angielskim pseudonimem Waltera Browna. Ada twierdziła, że nie mamy prawa zdradzać twojej tajemnicy.

— Jestem wam nieskończenie wdzięczny!

— Ale zrobiła jeszcze więcej, bo kilka twoich książek przetłumaczyła. I jesteś w kraju znany, panie Walterze Brownie.

— Nawet mam te tłumaczenia. Wspaniałe, ale nigdy nie przyszło mi do głowy podejrzewać Adę! To niespodzianka!

— Umyślnie nauczyła się po angielsku. I od czasu gdy wiemy, kim jest Walter Brown, wiemy wszystko o tobie. Nie uwierzysz, jak cieszyliśmy się twoim powodzeniem, jak dumni byliśmy.