— Byłam mu zawsze tylko siostrą; i on wie, że to twoja córka! Sam tego pragnął. Zwierzył się z tym przede mną otwarcie.

— On wie i sam tego pragnął...

— Czemuż się tak zdumiewasz?

— Bo to wprost nie do uwierzenia!

— Że przemógł własny egoizm dla mojego szczęścia? Bo to nawet nie poświęcenie, jakież? Ma za to we mnie wiernego do śmierci przyjaciela.

— Nie mogę tego zrozumieć, nie potrafię. Pierwszy raz w życiu spotykam się z tak nieprawdopodobną sytuacją. Zaiste święty!

— Tylko dobry i rozumny człowiek.

— I to mu wystarcza?

— Musi! Wczuj się tylko w jego położenie! Cóż by począł teraz beze mnie, sam jeden, chory i zdany na łaskę służących...

— Ale i twoje życie nie jest do pozazdroszczenia...