Ada osłoniła sobą dziewczynę, szukając zarazem tej złowrogiej damy. Stała o parę kroków dalej, cała w czerni, jak zwykle; włosy miała miedziane, twarz dziwie bladą, krwawe usta i szafirowe, okrutne oczy.
— Panie Zenonie! — chciała mu zwrócić na nią uwagę.
Zenon jednak nie dosłyszał, jakby zahipnotyzowany niespodzianym zjawieniem się Daisy. Uśmiechnęła się do niego i przepadła w tłumach, tak że na próżno rozglądał się dokoła.
— Widzi pan tę rudą damę? O tam, przy klombie...
Spojrzał niechętnie we wskazanym kierunku.
— Już gdzieś zniknęła! Spotkałam ją dzisiaj po raz trzeci. Tak natarczywie przyglądała się Wandzi, aż to zwróciło moją uwagę. Nadzwyczajnie piękna, ma tylko w sobie coś straszliwego...
— Demon i zarazem Madonna! — szepnął mimo woli.
— Może ją pan zna?
— Zauważyłem tylko w przelocie i porównanie samo się nasunęło.
Pragnęła rozmawiać o tej dziwnej nieznajomej, ale wymówił się jakąś nagle przypomnianą sprawą i pojechał do domu.