Miss Dolly nie raczyła odpowiedzieć ni nawet spojrzeć na niego.

— Betsy, powiedz ciotce, że jeśli to do mnie...

— Betsy, powiedz ojcu, że na taki ton gminny i posądzenia nie odpowiadam...

— Betsy, powiedz jej, że żadnych uwag nie przyjmuję i nie znoszę...

— Betsy, powiedz mu, że jest tyranem, że pastwi się nad nieszczęśliwą, że...

Skrzyżowały się ostre, gniewne słowa, przestali oboje jeść, a złowrogie spojrzenia uderzały w siebie przez stół nieubłaganymi ostrzami. Naraz zamgliły się oczy Miss Dolly i łzy jak groch posypały się na jej pulchną, wypudrowaną twarz, żłobiąc na niej żółtawe bruzdy.

— Dick, podaj Miss czystą chusteczkę, lustro, puder i baraniny, bo tamta leci oto w tej chwili wraz z talerzem na ziemię! — zawołał, zacierając ręce, bo Miss Dolly tak gwałtownie porwała się od stołu, że całe nakrycie spadło na ziemię; ale gniew go opuścił i zabrał się do jedzenia, złośliwie spoglądając za wychodzącą z pokoju.

Ta krótka burza zupełnie jednak oczyściła powietrze. Odetchnęli swobodniej, nawet Miss Ellen, struchlała zwykle i niema przy siostrze, odzyskała głos, a Zenon, przezornie trzymający się na uboczu, zaczął już głośniej i weselej rozmawiać z Betsy. Joe jednak milczał uporczywie, prawie nie podnosząc twarzy znad talerza i dobrze wiedząc, jak bardzo to niecierpliwi ojca...

Mr Bartelet nie mógł już wytrzymać. Rzucał srogie spojrzenia na syna, marszczył brwi, trzaskał nożem o talerz, ale nie doczekawszy się ani słowa, pierwszy zaczął mówić do niego w swój ironiczny, zwykły sposób.

— Cóż to za sława zamieszkuje w waszym pensjonacie?