Muszę pisać do pana Henryka, ale tak mi się nie chce i... zresztą, to nie tak łatwo... na brudno to jeszcze jako tako... ale przepisywanie na czysto to taka męka, aż mnie głowa boli...
Naprawdę, że nie rozumiem, po co wynaleźli te całe głupie ortografie i znaki przestankowe.
Żeby się tylko ludzie męczyli. Dobrze pan Hiacynt mówił, że to jeden z najstarszych przesądów.
Chciałabym bardzo widzieć go jeszcze i słuchać...
O zmroku
Byłam w ujeżdżalni na zgromadzeniu soc... Pa przyszedł z kuzynkami i musieliśmy iść, chociaż Ma się uparła i została, bo powiada, że jeśli was kto zobaczy... i potem stanie się jakieś nieszczęście, to niechże ma was kto bronić!... Zimno mi się zrobiło!...
Bo ja bym w więzieniu nie wytrzymała ani godziny i zaraz bym umarła... z samego wstydu!...
Ale Pa z kuzynkiem śmiali się, a ja byłam taka ciekawa zobaczyć tych soc..., bom jeszcze ani jednego w życiu nie widziała.
Już było pełno w tej ujeżdżalni. Jakiś pan z dużymi wąsami mówił na estradzie, ale nie można się było tam docisnąć ani nic wyraźnie usłyszeć, bo tak wrzeszczeli, co powiedział: „Bóg” — „Hańba!” — krzyczeli, „Praca” — „Hańba!”, „Stańczycy136!” — „Hańba!...”
Tak się bałam, myślałam, że w tej chwili wszystkich nas wyprowadzą... ale wyszliśmy zaraz, bo ci soc... tak jakoś końmi pachną, że okropnie mnie głowa rozbolała! Muszę się zaraz pakować.