Pa już telegrafował do Warszawy po pieniądze i stanowczo mówi, że ma już dosyć wojażu191 i dosyć Włoch.
*
Ja chyba umrę albo bardzo ciężko się rozchoruję, jeśli zaraz wrócimy do Warszawy.
Przecież moglibyśmy posiedzieć choćby w Zakopanem parę tygodni... nikt by nie wiedział, skąd wracamy!
Nawet już nie wiem, co robię?
To coś okropnego... nie będę śmiała wyjść na ulicę w Warszawie...
*
Boże, coś nowego, jakaś nadzieja... Boże...
Ma woła Pa, że nie powróci, że mnie zabierze, Stokrotka zabierze i sami pojedziemy do Rzymu, choćby tylko w troje, a Pa niech sobie powraca na złamanie karku, kiedy taki niedołęga, taki tyran, taki kat Stokrotka!...
Ma płacze, Pa płacze i ten biedny sierota też skomli, to pewnie z żałości po tamtym...