Obok nas, w sąsiednim przedziale siedzi jakieś towarzystwo i mówi po francusku... Pewnie arystokracja... Pa twierdzi, że to taka końska, z lombardów107 arystokracja...

Na wyścigach byłam tylko raz jeden, ale nie wiem, dlaczego tam chodzą i tyle piszą, prawda, tualety108 wspaniałe, ale żeby się interesować tym, że konie lecą i panowie spadają na ziemię, tego nie rozumiem.

Jestem pewna, że to robią tylko dla mody!

Chciałam tyle notować, ale doprawdy, że zupełnie nie mam co.

Koluszki

Pa poszedł na piwo. Tak mi się chce spać... Już nie mogę jeść cukierków...

Piotrków

Pa poszedł na piwo. Stokrotki uciekły z wagonu, ledwie je Ma z pomocą tragarza złapała. Jakiś oficer wsiadł do naszego wagonu... śliczny, blondyn, wąsiki zakręcone, a usta... bardzo podobne do pana Henryka. Wysiadł zaraz na następnej stacji. Strasznie bym chciała, żeby pan Henryk chodził w takim pięknym mundurze, bo te uniwersyteckie, nawet z płaszczami, już mi się przejadły. Ale w Wiedniu muszę kupić sobie princessów i zapalę. U Altenberga to wszystkie panie palą princessy.

Ruszamy!

Pa przez okno wymyśla garsonowi, że mają podłą lurę, nie piwo, i obiecuje napisać zażalenie. Ale nie napisze, znam go dobrze, machnie ręką i powie: „Psiakość nóżki baranie, bocianem nie jestem, żebym miał świat czyścić”. W domu tak jest zawsze...