Kuzynek opowiadał, że oni mają plany na nadzwyczajne rzeczy, na arcydzieła, jakich jeszcze nie było.
Wyglądają na to, ale mnie się więcej podoba ten jasny... a głos ma taki słodki, taki... przenikający, jak muzyka.
Ma z powodu prezesostwa Pa urządziła u nas w hotelu herbatę; zaprosiła tę ciotkę, a ja tak zrobiłam, że z kuzynkiem przyszli i ci dwaj, pan Hiacynt i pan Adalbert.
A tej ciotki to już mam dosyć i jej towarzystwa.
No, bo można być bez środków, to się czasem zdarza, podobno nawet najporządniejszym ludziom, ale żeby żyć ze stołowania... to coś okropnego.
Ci biedni kuzyni to naprawdę egipska plaga. Niestety, ale mamy ich paru czy nawet więcej.
Nigdy nie można było ustrzec się od ich natręctwa w najbardziej niewłaściwej porze...
Aż dopiero Ma zapowiedziała Rozalii, że kto tylko przychodzi głównymi schodami, powinien dawać bilet wizytowy.
Teraz z góry się przynajmniej wie, czy się jest w domu lub czy się wyszło. No... bo nieraz przychodzili, kiedy był ktoś ze znajomych... a tak się źle ubierają!... Naprawdę, ale ubierać to już się powinni porządnie, nikt by wtedy przynajmniej nie poznał, że...
Ale cały czas na tym obiedzie czekałam, rychło ciotka weźmie Pa do osobnego pokoju i poprosi o pożyczkę.