Jechaliśmy tuż za niemi, wolno, bo mój Iwan również zaśpiewał:
Tobie śpiewa żywot wszelki,
Bądź pochwalon, Boże wielki.
— A skąd kompania? — spytałem chłopa, idącego obok mojej bryczki.
— My, panie, z Olszanki — odpowiedział przeciągle, czystą polszczyzną.
— A gdzież to dzisiaj odpust?
— W Jabłeczyńskim monasterze, prażnik świętego Onufrego.
— To kompania prawosławna?
— Prawosławna, panie.
— Prawosławna i śpiewa po polsku? — Nie mogłem się połapać.