— Przyjdę! — rzucił szeptem, kłaniając się z powagą.
Odnalazł przyjaciół i zwrócił się zaraz do Moryca:
— Może byśmy pojechali zaraz z cmentarza na kolej, co?
— Bawełna przyszła rano! Masz pieniądze?
— Mam, chcę zaraz wykupić.
— Kiedyż uwalniasz się od Knolla?
— Jestem już wolny zupełnie. Jutro pójdziemy szczegółowo obejrzeć budynki.
— Dobrze, bo na jutro zamówiłem majstra, za kilka dni będzie można już wziąć się do murowania.
— Gdzie Maks?
— Matka mu bardzo chora, obawiam się, że znowu będziemy mieli pogrzeb.