— Niestety, musiałem ojcu pani odmówić.
— A papa tak liczył na pana.
— Ja sam bardzo żałuję.
— Myślałam, że we czwartek pan u nas będzie, bo mam pewną prośbę.
— Mogęż ją zaraz wysłuchać?
Pochylił głowę ku niej i spoglądał do loży Zukerów.
Lucy wachlowała się gwałtownie i widocznie poza wachlarzem kłóciła się z mężem, który raz po raz obciągał kamizelkę na brzuchu i wyprostowywał się na krześle.
— Chciałam prosić, aby mi pan wskazał niektóre polskie książki do czytania. Mówiłam to już papie, ale powiedział mi, że jestem głupia i powinnam się zająć domem i gospodarstwem.
— Ja, ja60. Fater tak powiedziała — szepnął znowu Störch, cofając się nieco w tył z krzesłem, bo go Borowiecki uderzył oczami.
— Dlaczego pani chce tego, po co to pani? — zapytał dosyć twardo.