— Ja znałem dobrze pańskiego ojca — zaczął znowu, uprzejmie podając mu cygaro.

— Mądry człowiek, tylko głupią plajtę zrobił.

— Jak się komu nie szczęści, to i z pięści zachrzęści! — rzekł sentencjonalnie.

— Cóż pan powiesz na mój plan?

— A pańska matka była moją kuzynką, pan wiesz?

— Sprzedawała resztki na Piotrkowskiej i trochę na fanty227 dawała...

— Pan jesteś do niej podobny, ona była śliczna kobieta, obszerna, duża kobieta. Ja panu coś powiem. Pan masz głowę, pan mi się podobasz... A że ja lubię, jak młodzi mają rozum, że ja lubię mądrym pomagać, to ja panu pomogę. Mnie się podoba pański projekt.

— A ja wiedziałem, że pan jesteś mądry człowiek.

— Zrobimy spółkę.

— Dasz pan pieniędzy?