Miałem topor za pasem, więc nie tracąc chwili,

Ciąłem w głowę łowczego zamasznym28 obuchem,

A potém w piersi ostrzem.....

Padł... krew mu lunęła...

Trysnęła w moje oczy, zalała sukmanę;

Ot jeszcze na odzieży pamięć mego dzieła!

Czy widzisz mości książę plamy niezmazane?

Zbutwiała mi siermięga29, choć się raz w rok bierze,

Straciła swoją barwę od czasu i słoty, —

A ślady krwi niewinnéj... patrzcie, jakby świeże,