Sam w sobie niosłem pogoń, bo sumienie gnało.

Gnała jakaś obawa, jakaś myśl źwierzęca,

A tutaj wiatr ze śniegiem w gęstwinach się skręca,

Zawiewa moje ślady — choć odzieża32 ciepła,

Cały skrzepłem33 od chłodu, tylko myśl nie skrzepła.

Wreście choć w głowie szumi, choć pod sercem boli,

Zimny wiatr krew gorącą ostudził powoli —

Spójrzałem wkoło siebie, wspomniałem o strzesie34,

Nie pierwszyna35 strzelcowi zanocować w lesie!

Patrzę... rozpierzchłe myśli zbieram pomaleńku,