Jest hubka i krzesiwo, jest siekiera w ręku,

Jest strzelba za plecami i mieszek borsuczy.

No, myślę — przez dni kilka nędza nie dokuczy,

Przetułam się dni kilka! a potem?... o Boże!

Śmierć z głodu albo z chłodu, na bezludnym borze!..

Ot tutaj ciemna jodła z kudły rzęsistemi

Opuściła gałęzie aż do saméj ziemi,

Tu będzie na noc chata! to i cóż że chata?

Nie zasnę, bo mi serce okropnie kołata, —

Ale trochę wypocznę. — Podsuwam się blisko...