Krew zaskrzepła od zimna, w serce ci nie piecze;

A u mnie w sercu pożar nad wszystkie pożary!

A mojaż biedna żona!... a mój ojciec stary!...

I tak całą noc bożę38 zlewałem się potem,

Myśli szumiały w głowie i biły z łoskotem,

Nazajutrz weszła jutrznia i słonko jak złoto,

Nie rozpędziło myśli sczerniałych zgryzotą!

Wstałem i biegłem daléj, gdzie doniesie oko,

Zabiłem się39 w gęstwinę i puszczę głęboką —

Tu bezpieczno od ludzi na głębokiéj puszczy: