— »A widzisz — szeptał szatan — jak źle, kto nie słucha!

Już dzisiaj stary głupcze nie znosiłbyś męki!

Wszak tobie trzeba wisieć, bo któż tego nie wié?

Zbrodnia się prędzéj, późniéj, wyjawi przed rzeszą,

Lepiéj na szubienicy wisieć jak na drzewie?

Kiedy lepiéj — to czekaj, aż ciebie powieszą!«

— »Nie — rzekłem — czekać nie chcę, bo życie tak dręczy!

Ot, poszukam gałęzi, co się nie obłamie«.

Podniosłem w górę oczy — cóś huczy, — cóś brzęczy,

Aż tu pszczółka lecąca ukłuła mię w ramię —