I wydrążywszy kłodę w niedalékiej sośnie,

Wpuściłem moje pszczółki na sadzibę54 nową.

To mi zabrało czasu cały dzień wesoły,

Wieczorem już do śmierci ochota nie bierze, —

Chce się jutro obaczyć, czy przyjmą się pszczoły, —

Więc przeżegnałem pszczoły, zmówiłem pacierze.

I począłem rozmyślać: kiedy Bóg pozwoli,

Może się więcéj rojów nadybać gdzie zdarzy,

Zaprowadzę55 pasiekę i w mójéj niedoli

Będę leśny gospodarz, cudo gospodarzy!