I tak znaczyłem lata — ej, niemałe dzieło

Nim się dwadzieścia karbów na korze wycięło!

Czas płynie — a ja ufny w Najwyższéj opiece,

Modlę się, zbiéram roje albo barci klecę —

Moje pszczółki kochane znały moję64 władzę,

Wyjdzie rój — ot, i czeka, nim go nie osadzę —

Wiedziały, że wsadzone rękami mojemi,

Czy wysoko na drzewie, czy nisko na ziemi,

Znajdą dobrą sadzibę — czy karmu niewiele,

Od starych miód podetnę, a młodszym udzielę, —