I tak co rok, a co rok.

Od ziarnka do ziarnka

Mnożyła się i ręką szła mi gospodarka —

W lat dwadzieścia i kilka — w szérokim zakresie,

Trzy kopy65 moich barci naliczyłem w lesie».

XI

«Ależ trzeba nieszczęścia! wszak mówiłem o tém,

Żem niegdyś krzyż drewniany postawił nad błotem,

Jak tarczę od szatana — ot niszczał leciuchno,

Podgnił, upadł na ziemię, rozbił się na próchno,