W oczy mi się naigrawał — to wychodzi z błota,
To huczy w oczerecie, to dziko chychota66,
To wejdzie mi do serca i tam ślad swój znaczy
Ponuremi myślami grzechu i rozpaczy, —
Gdy ja myślą o Bogu chcę pokrzepić ducha,
On mi ogień sumienia pod sercem rozdmucha,
I krew mi przypomina albo ryczy wściekle:
»Żegnaj się, czy nie żegnaj, obaczym się w piekle!«
Och! wtenczas, jaśne pany, ucierpiałem dosyć.
»Nie! — rzekłem — niepodobna takich mąk przenosić,