Czyż zniosłem tyle pokus i prac nadaremno,

Aby w końcu duch czarny wziął górę nade mną?

Nie zdołam mu się oprzeć, ratuj Matko święta!

Bo w téj puszczy przed śmiercią szatan mię opęta

I weźmie duszę moją. — Wyjdę z tej gęstwini67,

Niech się już sądom ludzkim zadosyć uczyni.

Może kiedy mię spotka zasłużona plaga68,

Szatan się ułagodzi albo Bóg przebłaga«; —

I wziąłem moją zgniłą, podartą sukmanę,

Pożegnałem pasiekę i pszczółki kochane,