I płacząc po mym lesie, i klnąc moją dolę,
Poszedłem, by jakkolwiek wybłąkać się w pole». —
XII
«Błądziłem długo... aż jednego ranka,
Las się przerzadził69 nad széroką rzeką,
I zawidniała piasczysta70 polanka,
A daléj wzgórek i wieś niedaleko.
Wszedłem na wzgórek, las zniknął w oddali,
Było mi straszno, gdy wyszedłem w pole...
Drżałem z obawy, że mię wiatr obali,