Huczna drużyna piła pogrzebowe,

Gdy łoskot trąby odezwał się z dala,

Głuchy, niepewny, stłumion51 przez połowę52;

Raz... drugi... trzeci... ozwały się wreszcie

Okrzyki mężów i płacze niewieście.

Konrad spójrzenie zwrócił ku drużynie:

«Słyszycie — mówi — skąd ten okrzyk płynie?»

«Nic, Mości książę, wszak słuch mi się nie ćmi;

(Odpowie Pełko, starszy wojewoda)

To jakaś w wiosce kłótnia między kmiećmi53.