A hełm wysoki, roboty nie lada,

A kita strusia wiatrami rozwiana

W pysznych zakrętach na szyję mu spada.

Twarz ogorzała, lecz kraśna a świeża,

Brew’ lekkim marsem pysznie się najeża.

A spod brwi gęstej gdy spójrzeniem strzela,

To mu i sokół zda się nie dostoi:

Wzrokiem przeszyje pierś nieprzyjaciela

I czułe serce niewinnej dziewoi.

Choć jest zwyciężcą wśród warowni Piasta,