Dobrze ci tak poeto! na cóż było, na co?
Stroić lube twe dziécię jak gminny pajaco;
Uczucie to skarb serca, pielęgnuj go w ciszy,
Myśl twoją miéj dla siebie, niech jéj nikt nie słyszy,
Myśl, czucie, to twe dzieci... z dala z niémi, z dala,
Niechaj się ich niewinność na świecie nie skala,
Niech ich żaden dowcipniś, niech żaden zabójca,
Nie napoi trucizną na zagładę ojca. —
Otoż wiérszyk, igraszka, dzieciństwo i kwita,
Ma nam żółcią i octem przegryzać jelita!