Mieszkała w wioseczce o milę.

Bywało wracając nigdy się nie minie,

Choć krótką przepędzę z nią chwilę.

Raz woła mię pisarz, w północnéj cóś porze,

Budzę się natychmiast, przychodzę, —

A była to zima, mróz tęgi na dworze,

Zawieja, sumioty12 na drodze.

«Powieziesz sztafetę!» — «Oj licho przywiodło!» —

Tak sobie odchodząc mruczałem.

Za pakiet, za trąbkę, za konia, za siodło,