Otoż, jam pokutował jak duch tajemniczy,

Co jęczy w suchej wierzbie i wzdycha do nieba;

Pracowałem ze łzami, jadłem chleb goryczy,

Gdzie tam chleb?! co ja dałbym za kawałek chleba!

Bo co to kawał chleba w rodzinnym zakątku...

Co to chata! spokojność! i chleb na wieczerzę?!

Bez chleba człek zapomniał, że jeszcze nie źwierzę,

Lecz słuchajcie mię pany, słuchajcie z początku».

VI

«Darłem się przez gęstwinę, zmykając pogoni: